Zaczęło się od załadowania liści palmowych do mojej Astry. Jechaliśmy z Witkiem przez miasto z dżunglą w środku i na dachu. Omijając policyjne patrole dojechaliśmy szczęśliwie do Impresji. Chwilę później pod ścianą restauracji leżało 15 ton piasku. I po co nam to wszystko? Ci co byli na sobotniej imprezie wiedzą, że nie tylko po to by pomachać sobie łopatą przy przerzucaniu piaskownicy.

Gdy liście palmowe były już przymocowane do balkonów tworząc nad głowami zielone baldachimy, przystąpiliśmy do zasypywania gigantycznej kuwety, czyli największej sali w lokalu. Na szczęście mieliśmy do pomocy silną ekipę naszych przyjaciół, bez których na pewno nie wyrobiliśmy się na czas. Tym bardziej, iż na podwórzu powstał tor skimboardowy na terenie, który jednak nie był tak równy jak nam się wydawało.

Sobota, godzina 17.00. Pojawiają się pierwsi goście a wśród nich zapaleni skimboarderzy, do których dotarła wiadomość o testach desek DiSorder. Każdy mógł sobie śmigać do woli, zaczerpnąć szybkiego szkolonka, albo po prostu zobaczyć co to skimboard. Było śmiesznie. Były konkret gleby, były urodziny Bonza, „sto lat” dla niego, śmieszne dmuchane palmy, konkursy z atrakcyjnymi nagrodami m.in. deską DiSorder Chihuahua, którą wywalczył sobie Tomek Borczyk pochłaniając całą grillowaną kiełbasę w przejeździe skimboardowym. Nie zabrakło również wybitnego speakera Krzyniu Gardasa, rozbawiającego widownie do łez. Jak było widać o 17.00 miał już dobre flow. Krzykaczkę czasem udało się przejąć Plastusiowi lub Bonzowi. Ale bezapelacyjnie to Krzyniu był królem megafonu! Szkoda tylko, że nasza zabawka nie posiada wbudowanego translatora z języka mongolskiego na polski, bo już pod koniec imprezy trudniej było Krzynia zrozumieć.

Mimo, że pogoda nas nie rozpieszczała część podwórkowa udała się super. Dziewczyny biegały w strojach kąpielowych a kolesie w szorcikach. Wszyscy zajawieni skimboardem. I o to chodzi. Po ostatnim konkursie w jedzeniu kiełbasy na skimie oficjalnie otwarliśmy sezon zapraszając wszystkich na plażę pod palmami. Przed wejściem na piaseczek czekały już barmanki w swoim beach barze z super smacznymi, wakacyjnymi drineczkami. Czas na oswojenie się z zupełni innym światem jaki powstał w Impresji, umilał swoim znakomitym śpiewem i grą na gitarze Miri, chłopak Hanki. Dzięki za wspaniałą niespodziankę. Dobry spontan wyszedł. Po krótkim gitarowym występie przyszedł czas na zabawę. Nad jedną z palm pojawił się DJ PP i nie trwało długo, aż poderwie ludzików do zabawy. Super muzyka, chyba każdemu przypasowała. Kto zmęczył się tańcem w piachu, mógł sobie wypocząć na leżaczku lub w hamaku. Komu było za gorąco, mógł sobie wskoczyć do pontonu z wodą. Ogólnie co chciałeś, to miałeś! Impreza kręciła się elegancko a przerywaliśmy ją tylko po to by rzucić w tłum koszulki KenyOnBoard i DiSorder. Część nagród rozlosowaliśmy. W ten właśnie sposób nagroda główna, czyli szkolenie kite’owe na Rodos, trafiła do Pawła Kuciery. Gratulujemy i do zobaczenia na Prasonisi!

Balanga trwała do 4.00 nad ranem. Wszystkie trunki w lokalu zostały po prostu wymiecione. Ludzie powoli się porozchodzili. Wszyscy w radosnych nastrojach. A ja po prostu nie wiem co mam napisać, żeby opowiedzieć tym, którzy się nie pojawili, jak wiele stracili. To zostawiam Wam. Pomóżcie mi połapać jeszcze jakieś śmieszne zdarzenia z tamtej nocy, o których nie wiem, nie pamiętam albo po prostu mi umknęły 😉 Macie komentarze do dyspozycji. Dzięki…

Ogromne, ogromne, najszczersze, najweselsze, najmocniejsze i po prostu naj podziękowania dla Grześka Buchały, Dj PP, Miriego, pana sponsora piaskowego i wszystkich, których nie wymieniam z imienia i nazwiska. Jednak nie mogę pominąć pomocnych rąk, bez których ta impreza nie wyglądała tak jak wyglądała. Dzięki Zbiciu, dzięki Witek, dzięki Krzyniu, dzięki strażak hydraulik Galasik, dzięki Tomek, dzięki Wam!

Zobaczcie zdjęcia!


Autor:
keny
Publikacja:
21 Cze 2011