Relacja Vars I 2014 z KenyOnBoard.

IMG_7739

Doba jazdy autokarem i uff… nareszcie w alpejskim Vars z KenyOnBoard. Opłaciło się bo przyjeżdżając z wiosennej Polski wszyscy byli w ogromnym szoku, po zobaczeniu śniegu padającego na ponad 2 metrowe zaspy wzdłuż drogi. Następnie odbyło się szybkie, zgrabnie przebiegające zakwaterowanie no i wszyscy mogli się przygotować do, dla niektórych pierwszej w tym sezonie, jazdy po śniegu następnego dnia.

Przez pierwsze 2 dni na stoku słońca nie zasmakowaliśmy, ale jako rekompensatę można uznać metr puchu. Niesamowite przejazdy i gleby na freeridzie sprawiły, że pełni uśmiechu i śniegu we wszystkich możliwych zakamarkach naszego ubioru poczuliśmy wreszcie co to znaczy zima.

Trzeciego dnia, kiedy to przerzucili się wszyscy obozowicze ostatecznie i definitywnie jak w milionerach na snowparki, słońce ogrzało atmosferę na tyle, że kryzys dnia trzeciego nie był odczuwalny. Przygotowane przez francuskich shaperów przeszkody znów nas pozytywnie zaskoczyły swoim zróżnicowaniem, do tego stopnia, że drużyna narciarzy zajadliwie rzucała się na boxy aż do połamania nart. Dopełnieniem bajkowych jibbów na poziomie X-games, były skocznie na których lecąc można było się poczuć niczym Shaun White, a Graf nawet tak wyglądał.

Dnia czwartego, po owocnej jeździe, wskoczyli wszyscy na parkiet pobliskiego KHÂ. Niestety wujek Keny kazał nam się zebrać szybciej niż byśmy chcieli. Nikt nie był zadowolony z tego powodu, a już w szczególności największy melnażowicz wyjazdu a.k.a. Alvaro. Ale jak się okazało wiedział co robi, bo następnego dnia zamiast odsypiać całonocne bansy wstaliśmy rześcy z naładowanymi akumulatorami na kolejny dzień pełen progresu.

Sukces piątego dnia odnieśliśmy na skoczni, bo dzięki wykonaniu po kilkadziesiąt skoków pod ścisłym nadzorem instruktorskim, trenowanie przez nas ewolucje stały się już odruchami. Wszystkie możliwe graby, niewiarygodne rotacje i spektakularne gleby nadały sens naszemu życiu. Które jak wieczorem zauważyliśmy podczas bardzo długiej rozmowy jest bardzo podobne do życia średniowiecznych dworzan.

Rankiem ostatniego dnia emocje sięgnęły zenitu, kiedy wszyscy z niecierpliwością czekali na moment egzaminu, jak  się potem okazało dla większości była to tylko formalność i podczas ogłaszania wyników dało się słyszeć co jakiś czas huk kamienia spadającego z serca. Wieczorem na pożegnanie z Francją ponownie nasza liczna grupa wybrała się na podbój parkietu, co stało się dopełnieniem tego wyjazdu. Dotlenieni spacerem przez całe miasteczko wstaliśmy rano pełni sił na wyczerpującą podróż powrotną do Cebulandii.

Podsumowując, tydzień można uznać z czystym sumieniem za udany. Zajawka rosła z dnia na dzień w niewiarygodnym tempie. Wykłady, wspólnie zjedzone posiłki i spędzone wieczory zrobiły z nas wielka obozową rodzinę. Keny znów nas zadziwił na rozgrzewkach swoją niebywałą kreatywnością, a progres w niektórych przypadkach osiągnął poziom over 9000. Pobyt w urokliwej wiosce Vars nauczył nas oprócz techniki i sztuczek na śniegu również życia, a dokładniej tego żeby nie jeść z ziemi bo dostaniemy zajadów.

Pozdrawiam i do zobaczenia na następnym wyjeździe- Kusiu

Tutaj krótki materiał filmowy z wyjazdu do Vars 2014.

Jako pierwsze wchodzą filmy freeride, który zostanie nam długo w pamięci


oraz filmik z pierwszego dnia, nie ma co kilka podpartych przejazdów zaliczyliśmy

oraz kilka skoków;-)


Autor:
keny
Publikacja:
27 Sty 2014