Jedziemy na halę do Senftenbergu. Patronem wyjazdu jest Travis Rice inaczej znany jako Trawis Ryż 😉 Pierwszy dylemat: rozjazd autostrad. Gdzie jechać? Do Snowtropolis czy 350 km dalej do Bispingen. Pojechaliśmy w prawo ale dalej mieliśmy szansęna zmianę wyboru. No i o godzinie 12.00 już w zasadzie byliśmy na miejscu w Senftenbergu. Kontrolne pytanie Tomcia czy jedziemy prosto czy już zjeżdżamy na Snowtropolis i… cisza. „To jedziemy prosto?” – pyta Zbiciu. Cisza. No i decyzja sama się podjęła. Mieliśmy jeszcze przed sobą 3 godziny jazdy ale minęły szybko przy płytce Goorala. Ale i tak hitem był kawałek: „miły, młody człowiek”.

Dojechaliśmy na halę Snow Dome w Bispingen przed 16 i mieliśmy przed sobą ponad 6 godzin jazdy. W środku 2 line’y boxów i raili. Po krótkiej rozgrzewce, kilku zjazdach na rozruszanie kości wbiliśmy siędo parku. Co była za zajawka!!! Jest plan na następny wyjazd by każdy przygotował sobie inny trick i później uczymy się od siebie. Myślę, że się uda.

Po 22.00 szybki przysznic i do spania w naszych luxusowych domkach z TV. Były trochę słabo dogrzane ale kogo to interesuje. Najważniejsze, że w hali był śnieg.

Rano kawa i herbata w McDonaldzie i na 3 godzinki do hali. Drugiego dnia czuliśmy sięjakby to był już środek sezonu a nie drugi dzień na desce. Triczki wchodziły idealnie. Ewa ogarnęła lipslide’y, Paweł streetowe wejścia na boxa, Tomcio, Grafu i Filip mega ogarnęli raila. Ninka sobie miażdżyła boxy a ja miałem zajawę na drewnianą belkę na końcu line’a.

Niestety o 14.40 musieliśmy już wyjeżdżać. A chciałoby się zostać dłużej zwłaszcza, że w otoczeniu sztucznego stoku znajduje się olbrzymi tor gokardowy, sztuczna fala do surfingu, rampa skate’owa i taśmy Gibbon. Jednym słowem byłoby cop robić.

Pewnie znowu zapomniałem o czymś napisać. Chcecie to dopisujcie pod tekstem w komentarzach. Droga powrotna też była wesoła ale niech to zostanie już w naszych głowach 🙂


Autor:
keny
Publikacja:
2 Lis 2011