Aż się łezka w oku kręci kiedy muszę przywoływać wspomnienia z jednego z naszych lepszych wyjazdów. Jednak chcemy się z Wami podzielić tym co działo się w Tyrolu. Trochę do opowiadania jest, niektóre rzeczy przemilczę celowo, o innych po prostu zapomnę napisać. Było wesoło i jak zwykle mega pozytywnie.

Ekipa mocno rozstrzelona wiekowo ale jak widać od każdego można się czegoś nauczyć. Od starszych wytrwałości i uporu w dążeniu do ulepszania swoich umiejętności. Od najmłodszy… Od nich to można się uczyć wszystkiego co jest chore i mocno freestyle’owe. Ale zacznijmy od początku…

Przyjechaliśmy na miejsce w niedzielę przed południem. W miarę sprawnie ogarnęliśmy sięw swoich pokojach, ,kąpiel, jedzenie i wieczór zapoznawczy. Szybko spotkanie organizacyjne przenieśliśmy do Zapa Dello gdzie jak już dorwaliśmy się do piłkarzyków to nie było zlituj się. Zrobiły się nieformalne mistrzostwa a przy tym było dużo śmiechu.

Rano, poniedziałek, lampa – czyli full słońce. Tak można wstawać. Wyjeżdżamy skibusem serpentynami na lodowiec. Atmosfera jak na szkolnej wycieczce. Siedzimy z tyłu, śpiewamy nasze hity a wszystko filmuje Zbiciu. Uchwycił nawet sytuację bliską wypadkowi ale kierowca busa o stalowych nerwach wykazał się refleksem i zahamował przed nadjeżdżającą z przeciwka ciężarówką. Jest nagrane! Na miejscu rozgrzeweczka i szkolonko. Keny przejął bardziej zaawansowanych, Zbiciu freestylerów a ja miałem grupę dziewczyn czyli „Aniołki Skorupa”. I tak ma być 🙂

Podczas gdy na stoku wszyscy robili progres, na skoczni wyjaśniał wszystkich Bartek Sibiga. Nasz czołowy Polski freestyler. Można powiedzieć – wschodząca gwiazda polskiego freeskiingu. Doszło nawet do tego, że pomimo naszych starań na deskach i tak wzbudzał więcej zainteresowania wsród snowboardzistów niż nasz Keno Team. Ale spoko, dopiero zaczynamy sezon więc nie mamy Ci tego za złe ziomek! 🙂

Wiadomo, że największa integracja to wieczory. Oczywiście wykłady z techniki, wideoanaliza, oglądanie produkcji snowboardowych… ale wszystko w mega wychillowanej atmosferze. Środowy nastrój podkręcały Turbo Ślimaki! Nie było zamuły! Nawet gdy ślimaki wyszły to wystarczyło powiedzieć: „ …. nie gadaj głupot”. I skończyło się mini disko z tańcami na kuchennym stole. Dj ASUS i Dj iPod miażdżą!

Były i wieczory gdzie wszyscy zmęczeni jazdą po prostu padli na łóżka i tyle z wspólnej integracji. Ale piątkowa sauna wyrównała rachunki. Urodziny Zbicia, Obst i radocha Bartka ze skoczonego 1260 ze switcha. Kiedy na wyjeździe jest śmiesznie i do tego nasi kumple idą w nowe tricki to nie ma innej opcji jak sięz tego cieszyć. Tomcio z całej tej radości zrobił 100 przysiadów w saunie a później wszyscy wybiegliśmy się wychłodzić na podwórze w Feichten. Dobrze, że nikt nie widział tego jak biegamy na mrozie w samych ręcznikach! Było serio zimno. Taaak […] zimno 😉

Ostatni dzień to pakowanie się do autokaru, ostatni wypad na stok, egzamin w ekstremalnie wietrzno-zimnych warunkach i przebieranie się w autobusie. Szybki basenik, pizza i do Polski. Na parkingu pod Spodkiem po prostu nie chciało się uwierzyć, że już musimy się żegnać. Mam tylko nadzieję, że nie na długo i wkrótce znów się spotkamy…

Na otarcie łez fotki 🙂

a tutaj jeszcze obiecane wszystkie fotki na picassa..

Kaunertal – Otwarcie Sezonu Zimowego – 26.11.-4.12.2011

I filmik zmontowany na szybko…;-)


Autor:
keny
Publikacja:
8 Gru 2011